Od grzechu do zbawienia

Kontakt

Jan Cichocki
E-mail: konfrontacje.jancichocki
@gmail.com.pl



Statystyki (2)

Odsłon artykułów:
671836
chrzest
umywanie nóg
Dwie tablice Prawa
papież
hostia
Tradycja ludzka
Tradycja2-Fatima



Tak pisał J. Ignasiewicz w 1949 roku
NA PRZEŁOMIE WIEKÓW
Noc ciemna spłynęła z przestworzy na ludne miasto Jeruzalem. Okryła ciemną zasłoną baszty i mury; wpełzła w ulice i zaułki, pogrążając rozgorączkowany gwar miejski i roznamiętnione tętno życia codziennego w sen. Nagle wśród mroków nocy wyłoniła się jakaś postać patrycjusza, która cicho przemykała się uliczkami; jakby w obawie, by nie zwrócić na siebie uwagi. Był to Nikodem, jeden z wpływowych członków Najwyższej Rady narodu żydowskiego; Synhedrionu, „Książe żydowski”, jak go ewangelia św. Jana określa. Zdawał się mieć jakąś ważną misję powierzoną z ramienia Synhedrionu, którą zamierzał wykonać w wielkiej tajemnicy. Dlatego też wybrał właśnie nocną porę. Były to brzemienne wypadki i chwile przełomowe w historii narodów w ogóle, na narodu żydowskiego w szczególności. Świat cały jęczał pod miażdżącą stopą żelaznego mocarstwa rzymskiego. Ucisk ten szczególnie zaciążył na miłującym wolność narodzie żydowskim. Buntujący się w pętach niewoli duch narodowy, przeradzał się w płomienny żar, który wzmagał się coraz bardziej w sercach i duszach narodu, niby wulkan grożący każdej chwili wybuchem. Ujawniało się to też w częstych buntach, które jak złowieszcze płomienie wybuchały w różnych częściach kraju. Wszystkie te objawy, władza okupacyjna rzymska krwawo tłumiła. (Dz. Ap.5,36-37; Łuk. 13,1)

Wzmagał się jednak niepokój i lada iskra mogła doprowadzić do ogólnego wybuchu. Rada Synhedrionu pilnie śledziła wszystkie objawy życia społecznego narodu, szczególnie zwracała uwagę na nastroje nurtujące dusze społeczeństwa. W tym zaś nastroju, myśli ogółu coraz bardziej biegły ku obiecanemu i z tęsknotą wyczekiwanemu Mesjaszowi. Czas pojawienia się obiecanego Zbawiciela, podany przez proroka Daniela dobiegł do końca. A gdy duchowe napięcie oczekiwania osiągnęło najwyższy stopień, rozległ się głos nad Jordanem, który wstrząsnął duszą i sumieniem całego narodu: „ Czas się wypełnił!, Przybliżyło się królestwo Boże!, Pokutujcie! „Pojawienie się tego dziwnego proroka na puszczy w ziemi judzkiej, zaintrygowało najpierw; Najwyższą Radę w Jerozolimie, Która wysłała natychmiast kilku kapłanów i lewitów, którzy przyszedłszy do Jana skierowali do niego następujące pytania:, Kto ty jesteś?; Nie jestem tym, o kim wy myślicie. Nie jestem Mesjaszem pada odpowiedź. A wiec może jesteś Eliaszem lub jednym z proroków. Nie jestem nim, odpowiada Jan. Kimże, więc jesteś? Musimy, bowiem zanieść pewną odpowiedź tym, którzy nas posłali; pytali w dalszym ciągu wysłańcy. Jestem głosem wołającym na puszczy, o którym pisał prorok Izajasz 40,3. Dlaczego więc ty chrzcisz?, Pytali go kapłani. Ja was chrzczę wodą, a to jest z nakazu Bożego (Jana 1,33), ale za mną idzie większy niż ja, któremu niegodny jestem obuwie zdejmować, a Ten chrzcić będzie Duchem św. i ogniem. Mat. 3,11. Otrzymawszy tą odpowiedź, wysłannicy Synhedrionu wrócili do Jerozolimy, oczekując na pojawienie się zapowiedzianego przez Jana Mocarza. Wkrótce też i władza zainteresowała się działalnością Jana Chrzciciela i nakazała go aresztować, osadzając go w więzieniu Heroda. I teraz występuje na widownię Ten, o którym Jan głosił – Jezus z Nazaretu; Przybywszy z górzystej Galilei do judzkiej ziemi, podejmuje w dalszym ciągu głos uwięzionego Jana. Czas się wypełnił! Przybliżyło się Królestwo Boże! Pokutujcie! Mar.1,14-15. Zew Chrystusa wywarł na ludziach ogromne wrażenie. Wygłoszony z niebywałą mocą wpływu Ducha Świętego. Moc ta przenikała serca i poruszyła sumieniami słuchaczy. Zatwardziały grzesznik i ateista, czuł się do głębi poruszony i zaniepokojony. „ Nigdy jeszcze tak nie mówił żaden człowiek, jako ten”, mówili słuchacze pod wpływem obudzonego sumienia. Jan 7,46. Lecz nie tylko moc słowa i wpływu świadczyło o nadziemskim charakterze Jezusa, ale i cuda wykonywane przez Niego, przechodzące ludzkie możliwości. Wszystkie te czynności Jezusa śledził Synhedrion z najwyższym zainteresowaniem. Na podstawie zestawień tych czynności, doszli członkowie Rady do niezłomnego przekonania, że Jezus z Nazaretu jest rzeczywiście tym oczekiwanym od wieków Mesjaszem. Nie mogli tylko pojąć rozumowo, sposobu Jego postępowania i Jego trybu życia. Oto zamiast szukać rozgłosu i sławy, On jej unika. Zamiast zająć wygodne stanowisko w hierarchii społecznej; wybiera skromność i ubóstwo. Zamiast zwrócić się do nich, jako najwyższej instancji w społeczeństwie żydowskim i szukać ich protekcji, On ich najwyraźniej ignoruje i łączy się z proletariatem. Prowadzi sam tak jak oni proletariacki sposób życia i okazuje największe zainteresowanie niedolom i troskom biedaków. Synhedrion widząc, że Chrystus nie dba o porozumienie z nimi, postanowił sam ze swej strony nawiązać bliższy kontakt z tym niezwykłym nauczycielem i otrzymać od Niego bliższe wyjaśnienia w sprawach dręczących ich dusze. Jan.10,24. Postanowili to jednak uczynić w tajemnicy przed ogółem, a to ze względu na powagę swego stanowiska. Powierzyli oni tę sprawę do przeprowadzenia Nikodemowi, który skradając się niespostrzeżenie ciemnymi ulicami, zbliżał się do miejsca pobytu Jezusa Przybywszy nocą na miejsce, zastał Chrystusa czuwającego. Zdawał się On oczekiwać spóźnionego gościa. Dziwne uczucia ogarnęły Nikodema, gdy staną przed Chrystusem. Wygląd zewnętrzny i usposobienie tych dwóch postaci, stojących w ciemnościach nocnych naprzeciw siebie, stały w rażącej sprzeczności
Nikodem odziany był w bogaty strój patrycjuszowski, suto bramowany złotem. Jezus w skromnym ubiorze pospolitego ludu, na którym znać było zużycie.
Na twarzy Nikodema znać było wielkie wzruszenie, wywołane przejęciem się powierzoną sobie misją i onieśmielenie. Zaś twarz Chrystusa wyrażała wielki spokój i skupienie duchowe. Ten spokój malujący się na twarzy Chrystusa, zdawał się zlewać z łagodna poświatą księżyca w jedną całość i działał dziwnie kojąco na duszę przybysza. Ochłonąwszy z pierwszego wrażenia, Nikodem przemówił drżącym ze wzruszenia głosem: „ Mistrzu! My wiemy, że Ty jesteś od Boga posłanym nauczycielem. Nikt, bowiem nie może takich spraw i cudów czynić jakie Ty czynisz, jeśliby Bóg z nim nie był”. Wypowiedź, „My wiemy” świadczy, że Nikodem nie przemawia wyłącznie w swoim imieniu.
Przybył on do Chrystusa w imieniu tych, którzy reprezentowali cały naród żydowski. On teraz przemawia w imieniu tych, którym później na zebraniu Synhedrionu, najwyższy kapłan rzucił w twarz „.. Wy nic nie wiecie!” Jana 11,49. Chrystus dobrze wiedział, jaki był cel przybycia Nikodema tak późna porą i jakie zadania zostały mu powierzone, gdyż wiedział dokładnie, co tkwi w każdym człowieku. Jan.2,24-25 Więc i teraz nie pozwala delegatowi Synhedriony przedkładać celu jego przybycia i przerywa tok jego przemówienia słowami: „ Zaprawdę powiadam ci, że jeśli kto się nie narodzi znowu, nie może widzieć Królestwa Bożego” Innymi słowy, Jeśli chcecie zrozumieć zasady, które ja głoszę, i które muszą być wprowadzone w życie w tej przełomowej chwili, musicie się odrodzić! Na innym miejscu Chrystus tak tę konieczność wyjaśniał: „ Nie można nowy kawałek materiału przyszywać, do zbutwiałej szaty, gdyż nowy materiał, przyszyty do zbutwiałego, spowoduje jeszcze większe rozdarcie”. Łuk. 5,36 

Słowa Jezusa wprowadziły Nikodema w wielkie zakłopotanie, gdyż poznał on z tych słów, że Jezus Chrystus zamierza wprowadzić gruntowną i radykalną zmianę w życie narodów. On zaś na równi ze Synhedrionem był skrajnym konserwatystą i przeciwny wszelkim przeobrażeniom w życiu społecznym jak też i duchowym. A jednak wszyscy odczuwali potrzebę takiego gruntownego odnowienia życia duchowego. Antyczny świat pogański był pogrążony w otchłani ciemności duchowej. Miejsce Boga Stwórcy zajmowały w życiu narodów całe plejady bóstw, które trzymały ludzi w zabobonnym lęku i w grozie ( piekła, otchłani i wiecznej śmierci) Pędząc życie w nieświadomości celu i stojąc przed wielką próżnią duchową, ludzkość pragnie tą pustkę wypełnić uciechami życiowymi. Ten cel mogę jednak osiągnąć kosztem cierpień swych bliźnich i innych istot żyjących. Toteż przez całe ówczesne imperium rzymskie rozlegały się dzikie niepohamowane krzyki: „Panem et circensis!” (Chleba i igrzysk!) Z tym hasłem musieli się liczyć, nawet najpotężniejsi władcy, ówczesnej doby. Stan duchowy narodu żydowskiego, też nie przedstawiał się lepiej. Posiadał on wiarę objawioną i powierzoną mu przez Boga Stwórcę, lecz wypaczył on jasne i wzniosłe nakazy Ducha Bożego, przeistoczywszy je w formę obrzędów rytualnych w ustawy Talmudu.  Ustawy te, nie tylko zakuwały ducha, hamując jego rozwój, ale kładły się nieznośnym ciężarem na życiu każdej jednostki. Były one „brzemieniem, którego ani my, ani ojcowie nasi nie mogliby znieść”, mówi św. Piotr. Dz. Ap. 15,10 Ten system, niszczący życie duchowe i moralne narodu, musiał kiedyś ustąpić. Bóg już przez proroków, obiecał przeprowadzić radykalne zmiany w tym kierunku. Oto idą dni, mówi Pan, w którym uczynię z domem judzkim nowe przymierze. To przymierze będzie przymierzeniem ducha, które, jak nam wyjaśnia owa przepowiednia, nosić będzie nosić cechy duchowe „ wewnętrzne” Ten przełomowy czas, o którym głosi powyższe proroctwo, nastał z chwila pojawienia się Chrystusa na scenie świata. Chrystus sam to potwierdzenia w rozmowie z Samarytanką: „ Niewiasto! Wierz, że idzie godzina, a nawet już jest, gdy prawdziwi chwalcy, będą wysławiać Boże w duchu i w prawdzie” Jan 4,23 To wystąpienie Chrystusa postawiło wszystkich ludzi przed decyzją: albo odrodzić się na duchu i rozpocząć nowe życie, dostosowane do „nowego przymierza” z Bogiem, albo sprzeciwiając się temu, pogrążyć się w większą otchłań ciemności i zginąć w oderwaniu od Boga. Synhedrion, a wraz z nim większość narodu żydowskiego, nie był skłonny pójść za nakazem Chrystusa. Z tego też powodu Chrystus został wykreślony z planów duchowych wodzów narodu. „My nie chcemy, aby On panował nad nami” zadecydowali. Łuk.19,14 Stojący przed Chrystusem Nikodem jako przedstawiciel tej klasy, dał wyraz temu nastawieniu: „ Jakoż może się człowiek odrodzić będąc starym?” Tymi samymi słowami się po dzień dzisiejszy, ludzie starsi w latach, swoją niechęć do odrodzenia się duchowego powtarzają: „Ja jestem za stary na to”.  Jakie stanowisko zajmują młodzi wobec tej kwestii postawionej przez Chrystusa? Jestem młody, stoję u progu życia i na odrodzenie duchowe mam jeszcze sporo czasu. Chrystus jednak mówi o obowiązku odrodzenia się duchowego wszystkich ludzi starych jak i młodych. Mówi On: „Zaprawdę, mówię wam, jeśli kto nie narodzi się z wody i z Dycha, nie może wnijść do królestwa Bożego” Apostoł Paweł tak wyjaśnia odnowienie duchowe: „ Wyście się nauczyli od Chrystusa, jak wygląda ta prawda Jego. To jest, abyście złożyli żyjącego według pierwotnego sposobu obcowania, starego człowieka, który się psuje różnymi pożądliwościami. A odnowiwszy się duchem umysłu waszego, przeistoczyli się w nowego, który według Boga stworzony jest w sprawiedliwości i w świętobliwości prawdy” Efez 4,20-24. Odrodzenie, czy odnowienie wymaga wielkiego wysiłku i samozaparcia. A do tego ludzkie serce nie jest skłonne. Wybiera sobie raczej martwą religię, wyrażającą się w formalnych czynnościach i obrządkach tak jak czynił to lud, współczesny Jezusowi. Do tych wszystkich ludzi Chrystus mówi: „ Ten lud zbliża się do mnie tylko ustami, a czci mię wargami, ale serca ich daleko jest ode mnie. Bojaźń Bożą, którą rzekomo ukazują wypływa z przykazań ludzkich. Lecz na próżno mnie czczą, według własnych ustaw i przykazań ludzkich” Marek 7,6-9 Takie właśnie stanowisko zajęły władze kościelne w Jerozolimie i odrzuciły zew, Chrystusa, w godzinie przełomowej Starego Testamentu. W następstwie tego na posiedzeniu Synhedrionu wyłoniło się pytanie: Cóż uczynimy z Chrystusem? Czy wy nie wiecie, że należy Go unicestwić i zgładzić? Zawyrokował Kajfasz.
Po raz drugi Piłat postawił im pytanie przy przesłuchaniu oskarżonego Chrystusa. Cóż mam uczynić z Jezusem? Ukrzyżuj Go! Brzmiała krótka odpowiedź. Mat. 27,22 

Zgodnie z życzeniem zwolenników martwej wiary ojców i tradycyjnych formalnych obrzędów religijnych, Chrystus umarł na krzyżu. Duch Boży jednak ze swoja mocodajną siłą nie zginął, lecz rozbudził do nowego życia, przez odrodzenie, na początku jednostki, potem setki, tysiące i miliony wyznawców odnowienia duchowego, aż w końcu ogarnął swoim wpływem cały glob ziemski. „Bo wszystko, co narodziło się z Boga, zwycięża świat! A to jest zwycięstwo, które zwycięża świat jest, wiara nasza" 1Jana 5, 6 (BG)