Od grzechu do zbawienia

Jan Cichocki
E-mail: konfrontacje.jancichocki
@gmail.com

Statystyki

Odsłon artykułów:
621142
chrzest
umywanie nóg
Dwie tablice Prawa
papież
hostia
Tradycja ludzka
Tradycja2-Fatima

Z okazji Święta Niepodległości, jakie 0bchodzono w dniu 11 października 2008 roku w naszym kraju, swoje przemyślenia o niepodległości i wolności w świetle nauk Pisma Świętego wypowiadają w kolejności: Mgr Dariusz Górski, dr Władysław Polok, mgr Andrzej Siciński i pastor Mirosław Karauda. Zapoznaj się też wspomnieniami o wolności w rzekomo wolnej i niepodległej Polski z czasów PRL administratora niniejszego Serwera i jak on odbiera wolność w dobie współczesnej.
Z okazji Śięta kazania w Warszawie Czas  57:21

 

W dniu 11 listopada 2008 toku cała Polska obchodziła Święto Niepodległości, ale ja, jako jej obywatel nie czułem się nigdy wolnym człowiekiem w swej ojczyźnie, chociaż mam już 77 lat. Gdy przyglądałem się wszystkim uroczystościom, mimo woli przesunęły mi się przed oczyma obrazy zakodowane gdzieś głęboko w mych wspomnieniach.

Pierwsze zniewolenie odczułem już w dziewiątym roku mego urodzenia, gdy w raz z matką zapragnąłem święcić siódmy dzień tygodnia sobotę zgodnie z nakazem samego Boga. W tedy to wraz z matką udałem się do dyrektorki szkoły podstawowej z prośbą, aby ta usprawiedliwiała mą nieobecność na lekcjach w każdą sobotę, gdyż pragnąłem uczestniczyć w nabożeństwach sobotnich. Prośba została załatwiona negatywnie w wyniku, czego miałem obniżone stopnieje ze sprawozdania, a ja zostałem poddany pręgierzowi drwin przez kolegów i niektórych nauczycieli Taka sytuacja trwała aż do samej matury.

Drugim takim zniewoleniem był okres, w którym po ukończeniu szkoły chciałem podjąć pracę i na skutek tego, że nie udzielono mi wolnych sobót ani możliwości odpracowywania ich w innym czasie, pracy nigdzie nie podjąłem, Czułem się fatalnie, gdyż myślałem, że jestem lubiany przez kierowników zakładów pracy, którzy byli działaczami sportowymi, a ja w tym czasie rozpoznawany byłem, jako jeden z najlepszych sportowców na południowym Podlasiu. Przyczyną takiego stanu była znów sobota. Brak pracy jakiejkolwiek z przyczyn jak wyżej uniemożliwił mi ubieganie się o zwolnienie mię z obowiązku odbycia służby wojskowej, jako jedynego opiekuna i żywiciela schorowanej i będącej w starszym wieku matki. Wykorzystując wolny czas przed otrzymaniem wezwania do wojska skorzystałem z propozycji uczestniczenia w kursie instruktorskim lekko-atletycznym w Przemyślu. W 1953 roku odbywała się Ogólnopolska Spartakiada Zrzeszenia Ludowych Zespołów Sportowych w Szczecinie, na którą zostałem powołany jeszcze w czasie trwania kursu, w konkurencji skoku wzwyż, zdobywając tam drugie miejsce. Zaraz po zawodach zostałem wcielony do szkoły wojsk lotniczych przygotowującą kadrę do obsługi sprzętu radarowego.

Trzecim zniewoleniem był okres służby wojskowej. Zaraz po przybyciu do jednostki, jeszcze przed przysięgą, poprosiłem dowódcę plutonu, aby przedstawił mię do raportu przed dowódcą kompanii. Po dwóch tygodniach stanąłem przed oblicze dowódcy w stopniu majora i kapitana pełniącego funkcję oficera politycznego w szkole. Po przedstawieniu się i wyjaśnieniu, kim jestem, zwróciłem się z prośbą o umożliwienie mi praktykowania mej wiary zgodnie ze swym sumieniem. Nadmieniłem też, że zamiast przepustek w niedziele, chciałbym otrzymywać je w sobotę abym mógł uczestniczyć na nabożeństwach. W odpowiedzi na moją prośbę powiedziano mi, że po przysiędze otrzymam odpowiedź. Tak jednak się nie stało. W niedługim czasie zostałem wyłączony ze szkolenia i przydzielony do plutonu gospodarczego. Zabroniono mi trzymania Biblii w jednostce. Mimo udzielania przepustek w niedziele innym żołnierzom mnie nie udzielano jej ani w soboty ani w niedziele. Z racji tej, że nie uwzględniono mojej prośby w spawie wyżywienia, spożywałem w czasie posiłków to, co jeść mogłem zgodnie ze swym przekonaniem. Zaraz po przysiędze dowiedziałem się, że w niedługim czasie szykuje się Spartakiada Wojsk Lotniczych, dlatego też korzystając z wyjazdu szkoły do łaźni garnizonowej, gdzie mieścił się wojskowy klub sportowy „Lotnik” Udałem się tam i po rozmowie z trenerem poprosiłem, aby wezwał mię na eliminacje. Po przedstawieniu mu wyników sportowych wyraził zgodę. Drugiego dnia rozkaz wyjazdu na zgrupowanie był już w jednostce. Rzecz jasna wezwano mię i po odpowiedniej naganie wydano mi odpowiednie dokumenty na opuszczenie jednostki. Zgrupowanie sportowców z jednostek wojsk lotniczych garnizonu odbyło się na Bielach w obiektach AWF. Częste treningi ze słynnym polskim trenerem Mulakiem i zawody kwalifikacyjne w skoku wzwyż ustaliły kadrę garnizonu W spartakiadzie zająłem drugie miejsce z wynikiem 175 cm. Pierwsze miejsce z wynikiem 177 cm zajął zawodnik z Wrocławia.

Po powrocie do jednostki sytuacja moja się nie poprawiła, ale się pogorszyła, gdyż dowódca plutonu jak i koledzy z plutonu nie byli mi przychylni za to, że unikałem sprzątania w soboty a czyniłem to w niedziele gdy wszyscy wychodzili na przepustki. Obok cierpienia psychicznego coraz gorzej zacząłem czuć się fizycznie. Odrzucenie pokarmów z wieprzowiny i na smalcu, a takie były przeważnie, waga ciała zaczęła raptownie spadać a zdrowie szwankować. W początkowej fazie mej choroby lekarz wojskowy lekceważył mą chorobę, podejrzewając, że symuluje. Dlatego modliłem się do lekarza tego w górze, prosząc go mnie więcej tymi słowy: „ Panie, jeśli zacząłem chorować to spraw, aby choroba ta przyczyniła się do tego, abym mógł opuścić to diabelskie siedlisko i mógł wyjść do cywila i aby choroba ta nie była trwała, ale chwilowa” Modlitwa została wysłuchana, gdyż po udaniu się do lekarza po raz trzeci, skierował on mię do szpitala garnizonowego gdzie pozostałem na pełne trzy miesiące. Po pół roku wyjścia ze szpitala WKR wezwał mię na komisje lekarską, która orzekła „zdolny do służby wojskowej”
Do wojska już mnie nie wcielono a w książeczce wojskowej zaznaczono „ Kategoria ( C) „·Doświadczenie to ugruntowało mą wiarę i przekonało, że wiara ma zbudowana jest na właściwym fundamencie.

Czwarte zniewolenie odczułem, gdy po powrocie z wojska i po okresie półrocznej przerwie po wyjściu ze szpitala zgodnie z zaleceniem komisji lekarskiej, nie mogłem znaleźć pracy z wolną sobotą. Dlatego też z konieczności prace podjąłem i to dzięki działaczowi „ Ludowych Zespołów Sportowych”, który gdy dowiedział się o moim powrocie z wojska zaproponował mi prace na stanowisku instruktora sekcji: lekkoatletycznej i piłkarskiej i organizacji imprez sportowych w Ludowych Związkach sportowych. Gdy przedstawiłem mu, swoja prośbę, że chętnie podejmę się pracy pod warunkiem wolnych sobót, a imprezy organizowane będą w niedziele i inne dni wolne od pracy. Propozycja moja została przyjęta. Na koniec powiedział nie obawiaj się, jeśli ktoś chciałby cię sprawdzić biorę to na sienie, mówić będę, że jesteś na delegacji w terenie. Prace wykonywałem spokojnie tylko przez kilka miesięcy, gdyż na skutek tego, że ciągle byłem pod obserwacją przez działaczy ZMP zostałem zwolniony dyscyplinarnie z pracy za to, że w soboty nie pracuję a chodzę na nabożeństwo Na skutek inwigilacji mię przez ZMP zwolniono mię z pracy a przyjmującemu mię do niej, udzielono nagany przez egzekutywę KP PZPR – memu kierownikowi, który był jej członkiem. W takiej sytuacji nie pozostało mi nic innego jak tylko wziąć udział w konkursie ogłoszonym przez zielony Przegląd Sportowy na temat sportu wiejskiego. Był to okres tuż z przed przewrotem Gomułki w PZPR. Praca moja krytykująca ZMP o przywłaszczenie sobie sukcesów młodzieży wiejskiej w różnych dziedzinach prac społecznych i sportu na wsi, została wyróżniona a ja zaraz po przewrocie zostałem zrehabilitowany i przywrócony do pracy z wyższym wynagrodzeniem Tak pozostało już aż do momentu poślubienia mojej małżonki. Po ślubie opuściłem moje rodzinne miasto Białą Podlaskie i w raz małżonką zamieszkałem w Kraśniku Lubelskim.

Tutaj przeżyłem szok piątego zniewolenia i to znów na skutek przekonań religijnych. Moje przekonanie, że jedynym świętem, do którego przyznaje się Bóg jest sobota z IV Przykazania uniemożliwiło mi znalezienia pracy z wolną sobotą. Ze względu na to, że już nie jestem sam, ale mam rodzinę na utrzymaniu, zacząłem walczyć o swoje prawa. Z początku w odwoływaniu się w samych zakładach pracy, a gdy to nie przynosiło żadnych skutków do KP PZPR a następnie poprzez Wydział do Spraw Wyznań w Ministerstwie.  Właśnie tu w Warszawie w Wydziale do Spraw Wyznań starano się uświadomić mi, że ustawowymi dniami wolnymi od pracy są niedziele, niektóre święta kościelne i święta państwowe opublikowane w dziennikach Ustaw i z tej racji znalezienie pracy umysłowej jest nie możliwe. Poradzono mi bym przekwalifikować się na pracownika fizycznego, bo w tej pracy łatwiej jest dogadać się bezpośrednio z brygadzistą. Tak też uczyniłem, przy pomocy żony opłaciłem kurs spawaczy gazowych i po otrzymaniu dyplomu zacząłem szukać pracy w przemyśle począwszy od przemysłu ciężkiego do prac ślusarskich włącznie. Pracę wyszukiwałem z ogłoszeń prasowych. Obeszłam niemalże wszystkie zakłady w Kraśniku, w Lublinie, Świdniku i bez skutku. Na początku, gdy zgłaszałem się do zakładu pracy powołując się, że jestem z ogłoszenia, praca była do momentu złożenia papierów w kadrach. Dokumenty składały się: z udokumentowania ukończenia szkół, kwalifikacji zawodowych, życiorysu i podania. W podaniu zawsze, prosiłem o przyjęcie mię do pracy z wolną sobotą, zobowiązując się jednocześnie dzień ten odpracować, pracując dłużej lub w inne święta kościelne wolne od pracy. Po zapoznaniu się z podaniem, papiery od razu zwracano mi, twierdząc, że dla takich jak ja nie ma pracy. Uważałem, że w państwie, w którym władzę sprawują w większości ateiści i jak obecnie się mówi komuniści znalezienie pracy z wolną sobotą z możliwością odpracowania jej i to odpracowania z nawiązką, będzie możliwe. Myliłem się i to bardzo! Dlaczego? A no, dlatego, że Konstytucja PRL nie była w pełni konstytucją świecką. Była by w pełni świecka, gdyby w Ustawach peerelowskich wolnymi dniami od pracy były tylko święta państwowe bez niedzieli i innych świąt, wtedy muzułmanie, Żydzi, adwentyści i wszyscy inni inaczej wierzący mieli by takie same prawa i przywileje jak katolicy.
Mimo, że dzisiaj mówi się o PRL-u, jako o władzy ucisku, przemocy i zakłamania. Tak!, Jest w tym bardzo dużo prawdy, ale nikt nie mówi o tym, że w tym PRL-u, w bardzo dużym stopniu kierownicze stanowiska aczkolwiek z legitymacja czerwoną, zajmowali katolicy i to ci z najwyższej półki. To właśnie oni, dwulicowcy a być może i funkcjonariusze Watykanu byli najgorsi. Mówię to z własnego doświadczenia, gdyż w wielu wypadkach łatwiej mi było porozumieć się z ideowym komunistą, niż dwulicowym komunistą Dzisiaj mówi się dużo o inwigilacji księży w PRL-u, ale nikt nic nie mówi o tym jak władze PRL-u były inwigilowane przez dwulicowców i księży. Amerykański katolik autor książki „ Klucze krwi” opisując działania polityczne Jana Pawła II i Ronalda Reagana w działaniach osłabienia i obalenia komunizmu radzieckiego opisuje między innymi, w jaki sposób Jan Paweł II i Prezydent Reagan wymienili się wiadomościami o systemie komunistycznym nie tylko z Polski, ale i z innych krajów europejskich zawierając „ Jeden z największych tajnych sojuszy wszystkich czasów” nad obaleniem komunizmu. (Richard Allen – doradca Reagana do spraw bezpieczeństwa i członek ekipy współpracujący z papieżem).
Czy w czasach obecnych czuję się wolny i niepodległy? Niewątpliwie jest dużo lepiej, ale czy ta poprawa jest w pełni zadawalająca dla wszystkich ludzi w jednakowej mierze? Nie i to na pewno nie! Dlaczego? A no, dlatego, że:

1. Mimo, że istnieje ustawa o wolnych dniach w pracy w soboty i niedziele, w dalszym ciągu osobom pragnącym świętowania soboty zgodnie z IV Przykazaniem jest trudniej znaleźć pracę.

2. Uczniom i studentom świętującym soboty trudniej jest zdawać egzaminy maturalne, zaliczać semestry wyznaczone na soboty.

3. Nie ma też w równej mierze dostępu do publicznej telewizji i radia dla kościołów i stowarzyszeń niekatolickich.

4. Ustawa niedzielna, jaką przyjął Sejm utrudnia osobom świętującym inny dzień niż katolicy zakładania większych zakładów pracy, na skutek niemożności pracy w niedziele i inne święta kościelne, mimo, że chętni podjęcia takiej pracy byliby.

5. Na skutek zamykania sklepów w święta kościelne, utrudnia się życie osobom, nieuznający tych świąt.
6. Dzisiejsze ustawy niedzielne zniewalają mię psychicznie w niepodległej Polsce. Zamiast dawniejszych pierwszych sekretarzy KP PZPR na wszystkich uroczystościach państwowych miejsce ich zajmują księża, a w sejmie i senacie, co raz częściej pojawiają się nowe pomysły do wprowadzania Ustaw ograniczających swobody obywatelskie; podsłuchy telefoniczne, tworzenie bazy z korespondencji, zamykania sklepów w niedziele i święta kościelne itp.

7. Państwo powinno być odpowiedzialne za swoich obywateli i nie powinno trwonić pieniędzy na takie wydatki jak: budowa świątyń, finansowanie uczelni i szkół kościelnych.. Władze terytorialne, i centralne nie powinny obdarzać darowiznami Kościoły terenami na budowę świątyń a zgromadzone środki ze sprzedaży placów, budynków obrócić na pomoc edukacyjną młodzieży,
opiekę medyczną, ochronę środowiska itp.

9. Fundusze zgromadzone z prywatyzacji powinny być w większym stopniu skierowane na opieką nad ludźmi, którzy ten majątek tworzyli poprzez swoją długoletnią i niskopłatną pracę.